Filipiny

El Nido – Palawan, kolejny raj na ziemi

20 marca 2017

Po kilku dniach spędzonych na Coron postanowiłam ruszyć dalej i zobaczyć kolejną perełkę Palawanu, czyli El Nido. Najprościej dostać się tam promem, rejs trwa niecałe cztery godziny. Bez sensacji, bez dramatu, prom wygodny i co ważne nie był zapchany po brzegi.

Słyszałam, że na miejscu bywa problem z noclegami, więc hotel zarezerwowałam wcześniej przez Agoda. Padło na Rosanna’s Pension. Lokalizacja świetna, blisko portu, centrum i dosłownie nad samym morzem. Entuzjazm trochę opadł po zameldowaniu. Pokój na drugim piętrze bez windy, walizki same się tam nie teleportują. Sam pokój duży i czysty, widok na morze był, niestety razem z nim widok na średnio atrakcyjną plażę. Przy cenie ponad 50 funtów za noc oczekiwania miałam jednak większe. Niestety taka jest baza noclegowa na Filipinach, w El Nido wybór jest raczej ograniczony, a hostele odpadały.

Plan był prosty. Island hopping i plaża, ale nie ta przy hotelu. Ta służy raczej jako punkt orientacyjny niż miejsce do leżenia. Pokręciłam się więc po miasteczku, znalazłam pyszne wegańskie falafele i dowiedziałam się, że kawałek dalej czeka prawdziwy hit, czyli Nacpan Beach.

Plan na kolejne dni był już gotowy. Island hoppingi A do D, a potem bezwstydne byczenie się na jednej z najładniejszych plaż, jakie widziałam. I to był bardzo dobry plan.