Indonezja

Bali – Fabryka czekolady i misio przytulanka

21 Stycznia 2016

Czas się pożegnać z Nusa Lembongan i Bali, lot miałam po południu więc jeszcze postanowiłam wykorzystać kawałek dnia. Miałam dwie opcje. Zostać na wyspie i poleniuchować, lub wyjechać rano, wrócić na Bali, i zobaczyć coś jeszcze. Wybrałam drugą opcję, zwłaszcza, że nie udało mi się wcześniej dotrzeć do fabryki czekolady którą chciałam koniecznie zobaczyć.

Nie, nie jestem maniaczką czekolady, nie interesuje mnie też proces wyrabiania czekolady, nie jechałam też do pierwszej lepszej fabryki, tylko do POD Chocolate Factory. Fabryka ta jest szczególna, ponieważ ma misie malajskie! Misie zostały uratowane i uwolnione od kłusowników, i teraz sobie mieszkają na terenie fabryki. Mają tam zrobione miejsce, które jest oczywiści ogrodzone, to są jednak dzikie zwierzątka i mogłyby kogoś zjeść. Przy odrobinie szczęścia i za drobną opłatą w wysokości 10 USD, można wziąć misia na kolanka i można zrobić sobie z nim zdjęcie.

Wspomniałam, że przy odrobinie szczęścia. Misie nie są eksploatowane, turystów tam bardzo mało, a jak już tam trafią i chcą takie zdjęcie, to opiekun najpierw sprawdza w jakim humorze jest misio, czy nie jest zmęczony itp. Widziałam, że ma świetny kontakt z misiem, ledwo go miś zobaczył a już zaczął pędzić w jego stronę. Wyglądało to przesłodko, kiedy się witali i przytulali. Kiedy Pan miał pewność, że miso jest w dobrym humorze, pozwolił mi wejść do wybiegu. Misiu wlazł mi na kolana, nie powiem, ciężkie bydle, dałam mu trochę orzeszków które uwielbia, późnej zaczął mnie czochrać, podobno zainteresował go zapach mojego szamponu do włosów 🙂

Po mnie jeszcze jedna osoba mogła sobie zrobić zdjęcia i to na tyle, miso nie może być przemęczany. To mi się podobało, pomimo, że miś był w pewnej niewoli, nie był złapany dla turystów, a trafił tam z rąk kłusowników. Niedawno pracowałam koło sanktuarium dla tych zwierzaków, i od pracowników usłyszałam, że ciężko się je rehabilituje. Np orangutany uczy się życia w dżungli, żeby je w końcu do niej wypuścić, niestety mało który niedźwiadek będzie w stanie wrócić i żyć na wolności. Te przynajmniej spędzą swoją emeryturę z pełnymi brzuszkami, zadbane i kochane.

Po wizycie u zwierzaczków miałam jeszcze chwilę czasu na ostatnie zakupy. Będę tęsknić za Bali!